Wprowadzenie

Oddziaływanie wychowawcze rodziców, nauczycieli i duszpasterzy jest tym bardziej owocne, im bardziej wychowawcy rozumieją wewnętrzny świat wychowanków oraz im bardziej uwzględniają sytuację zewnętrzną młodego pokolenia. Jednym z czynników, który w istotny sposób wpływa na sytuację dzieci i młodzieży, jest dominująca kultura, w której wzrastają ludzie młodzi, gdyż kultura wpływa na ich sposób interpretowania, przeżywania oraz wyrażania własnego człowieczeństwa.
Punktem wyjścia niniejszej analizy jest próba określenia kultury oraz jej roli w rozwoju człowieka. Następnie zarysowane będą główne cechy dominujących obecnie trendów kulturowych oraz ich wpływ na sytuację ludzi młodych, na ich sposoby myślenia, przeżywania, budowania więzi z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem. Ostatnim elementem prezentowanej tutaj analizy będą propozycje na temat sposobów pomagania współczesnej młodzieży w odkrywaniu kultury Ewangelii, gdyż jest to jedyna kultura, która umożliwia człowiekowi zrozumienie własnej tajemnicy oraz odkrycie i realizację osobistego powołania.

1. Kultura: definicja i aktualne trendy kulturowe

Termin kultura obejmuje szerokie spektrum znaczeń i zjawisk. Kulturę można bowiem określić jako ukształtowane ludzką ręką środowisko naszego życia, albo jako dom, w którym żyje człowiek. Chodzi tu zarówno o dom w sensie materialnym, jak również o dom w znaczeniu duchowym, który obejmuje wymiar intelektualny, moralny, obyczajowy, prawny, ekonomiczny. Kultura to wszystko to, co zmierza do humanizacji człowieka i otaczającego go świata. Kultura to wszystko, co czyni i o czym marzy człowiek w kontekście własnego rozwoju i rozwoju ludzkości. To wszystko to, co ułatwia ten rozwój i co staje się szkołą bogatszego człowieczeństwa.
Sobór Watykański II stwierdza, że „mianem <kultury> w sensie ogólnym oznacza się wszystko, czym człowiek doskonali i rozwija wielorakie uzdolnienia swego ducha i ciała; stara się drogą poznania i pracy poddać świat pod swoją władzę, czyni bardziej ludzkim życie społeczne zarówno w rodzinie, jak i w całej społeczności państwowej poprzez postęp obyczajów i instytucji” (GS, 53). Kultura to sposoby posługiwania się rzeczami i wykonywania pracy. To również sposoby komunikowania i odnoszenia się do siebie oraz do innych ludzi. To sposoby pielęgnowania więzi z Bogiem i człowiekiem. To także sposoby kształtowania obyczajów, stanowienia praw i instytucji społecznych, rozwijania nauki i sztuki. Kultura to w swej istocie przejawy kultywowania dobra, prawdy i piękna, dzięki którym człowiek może dorastać do miary własnego powołania.
W historii ludzkości pojawiały się i nadal pojawiają bardzo zróżnicowane kultury i cywilizacje. Różnice kulturowe wynikają z odmiennych koncepcji antropologicznych, zwłaszcza z różnic w spojrzeniu na naturę człowieka, na sens jego życia oraz na kryteria ludzkiego rozwoju. W tradycji klasycznej kultura miała wymiar arystokratyczny. Oznaczała podjęcie trudu formacji siebie i kształtowania własnego środowiska w oparciu o najlepsze tradycje i dorobek poprzednich pokoleń. Stąd istniało rozróżnienie między człowiekiem cywilizowanym a barbarzyńcą. Obecnie obserwujemy tendencję do uznawania wszelkich form aktywności i postaw człowieka za równowartościowe i do twierdzenia, że wszelkie kultury i podkultury mają tę samą wartość. Przy takim założeniu nie ma ludzi cywilizowanych i barbarzyńców, lecz wszyscy są uznawani za osoby cywilizowane, które różnią się jedynie rodzajem posiadanej kultury.
Istotnym kryterium rozróżniania systemów kulturowych jest postawa człowieka wobec Boga. Systemy kulturowe o inspiracji religijnej okazują się bowiem zdecydowanie odmienne od systemów opartych na ateizmie czy tradycji laickiej. Jedynie kultura, która wyjaśnia istnienie człowieka w odniesieniu do osobowego Boga, może odsłonić ostateczny sens ludzkiej egzystencji. Kultura laicka okazuje się zawsze formą ucieczki od rzeczywistości, gdyż nie jest w stanie zmierzyć się z całą tajemnicą człowieka, a zwłaszcza z tajemnicą miłości, dobra i piękna z jednej oraz z tajemnicą cierpienia i śmierci z drugiej strony. Kultura — podobnie jak technika - jest dziełem człowieka, które wpływa na swego twórcę. Wytwory kultury stymulują rozwój człowieka, albo stają się narzędziem degradacji i demoralizacji.
Obecnie obserwujemy w Polsce i w Europie zjawisko globalizacji. Chodzi tu nie tylko o globalizację w sensie instytucjonalnym, ekonomicznym, politycznym czy prawnym, lecz także o globalizację w sensie kulturowym. Ujednolicenie kultury łatwo zauważyć w dziedzinie muzyki i filmu, literatury i sztuki, mody i obyczajów, pracy i wypoczynku, a nawet w sposobach myślenia i postępowania. Niepokojącym zjawiskiem nie jest sama globalizacja kultury, ale fakt, że promowana i politycznie „poprawna” staje się najniższa forma tej kultury, zwana kulturą post—chrześcijańską. Jest to kultura narzucana przez niewielkie grupy społeczne, związane z ośrodkami władzy politycznej oraz ze światem biznesu. Środowiska te promują „wielokulturalizm” jako projekt ideologiczny, który oznacza traktowanie wszystkich kultur jako równowartościowych, wobec ktorych państwo powinno zachować neutralność. Jest to rodzaj ślepoty kulturowej (culture-blindness). Ślepota ta nie jest jednak wynikiem naiwności, lecz raczej cynizmu możnych tego świata, którzy pod pozorem neutralności próbują promować najniższą kulturę, gdyż ona prowadzi do degradacji człowieka, Jest to sytuacja dramatyczna dla społeczeństwa, ale korzystna dla cynicznych polityków i równie cynicznych ludzi biznesu, gdyż człowiekiem prymitywnym i nieszczęśliwym najłatwiej jest rządzić oraz najłatwiej można na nim zarobić. Taki człowiek pozwala manipulować sobą i kupi wszystko to, co obiecuje mu łatwe szczęście (np. alkohol, nikotyna, narkotyk, prostytucja, pornografia, itd.).
To właśnie dlatego w kulturze ponowoczesności jest promowane wszystko to, co okalecza świadomość, wolność i godność człowieka. Jest też tolerowane niemal każde złe. Agresywnie atakowany jest jedynie Kościół katolicki, gdyż mocą Chrystusa i Jego Ewangelii uczy on współczesnego człowieka myśleć i kochać, a przez to formuje ludzi krytycznych i niezależnych, którymi trudno manipulować i na których niełatwo jest się wzbogacić. Ponadto Kościół przypomina, że tam, gdzie wszystko uznawane jest za jednakowo wartościowe, tam nic nie ma wartości.
Jan Paweł II przypomina, że istnieją zasadnicze różnice między systemami kulturowymi, gdyż odmienne kultury to odmienne sposoby rozumienia człowieka i sensu jego egzystencji. Właśnie dlatego „sercem każdej kultury jest jej odniesienie do największej z tajemnic: do tajemnicy Boga”. Każda kultura — będąc dziełem człowieka — jest niedoskonała i dotknięta grzechem. Powinna być ona tym, „przez co człowiek, jako człowiek, staje się bardziej człowiekiem”. Należy w sposób krytyczny badać, czy niektóre elementy danej kultury - a nawet całe cywilizacje - nie stają się anty-kulturą, czy nie są źródłem najbardziej bolesnej alienacji, jaką jest pozbawienie człowieka więzi z Bogiem-Miłością. Nie wszystko zatem, co bywa nazywane kulturą, zasługuje na to miano. Każdy system kulturowy — podobnie jak jego twórcy - potrzebuje nawrócenia w świetle słowa Bożego, a zwłaszcza w świetle słów i czynów Jezusa Chrystusa, który w pełni objawia człowieka człowiekowi.

2. Cechy dominującej kultury

Dominujące obecnie trendy kulturowe określane są zwykle mianem postmodernizmu lub ponowoczesności. Powyższe terminy odnoszą się wprawdzie do różnych zjawisk współczesnej cywilizacji, jednak mają one pewne cechy wspólne. Popatrzmy na najważniejsze z nich.
Jedną z typowych cech ponowoczesności są gwałtowne przemiany w podstawowych dziedzinach życia człowieka: zarówno w jego środowisku zewnętrznym, jak i w jego mentalności oraz obyczajowości, a także w sposobie rozumienia i funkcjonowania struktur społecznych: rodziny, szkoły, zakładu pracy, instytucji kulturowych, ekonomicznych i politycznych. Przemiany te związane są z rosnącą industrializacją, urbanizacją, migracją, a także z błyskawicznym rozwojem komunikacji masowe. Zauważa się wyraźną przewagę socjalizacji, czyli procesu włączania nowego pokolenia w struktury społeczne, nad personalizacją, która polega na odkryciu i zrealizowaniu przez daną osobę swojego niepowtarzalnego powołania. Tego typu szybkie przemiany są najbardziej niebezpieczne dla ludzi młodych, którym brakuje jeszcze dojrzałej tożsamości i hierarchii wartości.
Drugą cechą ponowoczesności jest skrajny relatywizm. Współczesna kultura relatywizuje dosłownie wszystko: kryteria zdrowia fizycznego (np. traktuje bezpłodność jako przejaw „zdrowia reprodukcyjnego”, a antykoncepcję jako „lek”!), kryteria myślenia (każdy ma swoją „prawdę”), kryteria zdrowia psychicznego (każdy jest „zdrowy” tylko „inaczej”), kryteria norm moralnych (każdy sposób postępowania jest jednakowo „wartościowy”), kryteria więzi rodzinnych i społecznych (każdy człowiek po swojemu określa, co rozumie przez miłość, wolność i odpowiedzialność). Nie ma tu żadnych prawd ani wartości stałych, obiektywnych, uznawanych przez wszystkich. Kryteria dobra i zła, prawdy i fałszu, zdrowia i choroby, normalności i zaburzeń zależą wyłącznie od obowiązującej w danym momencie „poprawności” politycznej, albo od subiektywnych przekonań poszczególnych ludzi.
Z relatywizmem łączy się nihilizm, który oznacza negowanie sensu ludzkiego życia, a w konsekwencji utratę kontaktu z Bogiem i zobojętnienie na własny los. Właśnie dlatego obecnie promowany jest buddyzm. Jest to bowiem system, w którym „oświecenie” i „zbawienie” polega na ucieczce od rzeczywistości i na osiągnięciu nirwany, czyli kompletnej obojętności. Nihilizm oznacza, że nic nie jest ważne, nic nie jest interesujące, godne przeżycia i wysiłku. Nihilista nie ma żadnych barier w posługiwaniu się ludźmi i rzeczami dla osiągnięcia własnych doraźnych celów, które i tak nie mają sensu w dłuższej perspektywie, a zwłaszcza w obliczu śmierci. Nihilizm rodzi cywilizację nonsensu.
Kolejna cecha współczesnej kultury to ambiwalentna postawa wobec myślenia. Z jednej strony rozwija się nauka i technika, a z drugiej strony coraz więcej ludzi myśli w sposób naiwny i życzeniowy o własnym życiu i postępowaniu. Ponowoczesność promuje „schizofrenię” intelektualną, która polega na tym, że człowiek używa zdolności logicznego myślenia jedynie (!) w odniesieniu do rzeczy, ale już nie do osób. W konsekwencji młodzi coraz lepiej rozumieją świat wokół nich i coraz mniej rozumieją samych siebie. W systemach totalitarnych ludzie bali się mówić to, co myślą, a w opanowanych przez ponowoczesność demokracjach ludzie boją się myśleć.
Istotną cechą dominującej obecnie kultury jest też skrajny indywidualizm. Oznacza on postawienie człowieka w centrum rzeczywistości i uznanie go za jedyne kryterium odniesienia. Człowiek ponowoczesny kręci się wokół samego siebie. Jest niezdolny do solidarności społecznej, do życia we wspólnocie, do kontaktu z Bogiem. Jest niewolnikiem własnego egoizmu. Okazuje się niezdolny do tego, by kochać i pracować. Przeżywa poważne trudności psychiczne, gdyż jest nadmiernie skupiony na samym sobie, na swoich przeżyciach i potrzebach oraz na trosce o własną przyszłość.
Następna cecha ponowoczesności to hedonizm. Termin ten oznacza traktowanie doraźnej przyjemności jako jedynego kryterium postępowania. Hedonista myli przyjemność z radością i ze szczęściem. W konsekwencji szuka przyjemności osiągniętej łatwo, bez wysiłku, bez zobowiązań, bez oceny moralnej. Hedonizm prowadzi do sytuacji, w której człowiek staje się niewolnikiem chwilowych doznań i popędów. Hedonista nie chce pracować, ale chce korzystać z pracy innych. Szuka rozrywki dosłownie za każdą cenę. Także za cenę sumienia, moralności, wierności, rodziny, a nawet za cenę zdrowia i życia.
Typową cechą współczesnej kultury jest skrajny liberalizm. Oznacza on bezkrytyczne kierowanie się „wolnością” rozumianą negatywnie, czyli jako wolność od wszelkich norm moralnych i prawnych, a także od zobowiązań. W konsekwencji ponowoczesność promuje „wolność” anarchiczną, bezmyślną, destrukcyjną. „Wolność”, która prowadzi do krzywd i konfliktów w życiu osobistym oraz do chaosu i dezorganizacji w życiu społecznym. Jest to „wolność”, która polega na uleganiu popędom i instynktom, na czynieniu tego, co łatwiejsze a nie tego, co wartościowsze. Jednocześnie jest to „wolność” od logicznego myślenia, od odpowiedzialności i zdrowego rozsądku, od autorytetów i instytucji, od miłości i prawdy. Tak rozumiana „wolność” opiera się na iluzji, że można stworzyć społeczeństwo, w którym wszyscy mają prawa, a nikt nie ma obowiązków. W tej perspektywie chrześcijaństwo wydaje się religią zbędnych nakazów i zakazów, a nie źródłem cennych drogowskazów. Liberalizm nie chce widzieć oczywistego faktu, iż człowiek potrafi używać swoją wolność w sposób tak naiwny i prymitywny, że może ją całkowicie utracić.
Sekularyzacja to kolejna cecha współczesnej kultury. Termin ten oznacza, że rzeczywistość, która składa się na życie człowieka (rodzina, szkoła, praca, ekonomia, polityka, kultura, nauka, sztuka) jest traktowana jako coś niezależnego od Boga i norm religijnych. W tej perspektywie Bóg nie jest potrzebny, by człowiek mógł zrozumieć samego siebie i by w rozsądny sposób kierował własnym życiem. W praktyce sekularyzacja oznacza dążenie do wyeliminowania z życia społecznego chrześcijaństwa i popieranie innych religii oraz różnych form neopogaństwa. W konsekwencji współczesna kultura prowadzi do zawężenia i zniekształcenia pragnień oraz do wytworzenia sztucznych potrzeb, które służą doraźnym interesom gospodarki i polityki.
Istotną cechą ponowoczesności jest przewaga informacji nad formacją. W poprzednich epokach wymiana informacji była czymś wtórnym wobec myślenia i działania, wobec wartości i wychowania, wobec kultury i moralności. Obecnie komunikacja i informacja staje się wartością samą w sobie. Czasem odciąga wręcz od rzeczywistości, tworząc świat fikcji. Społeczeństwo informatyczne opiera się na wymianie obiektywnej wiedzy o świecie oraz ideologicznych fikcji o człowieku. Władza polityczna i społeczna zależy teraz bardziej od dysponowania informacjami niż surowcami. Wygranie wyborów parlamentarnych coraz mniej zależy od rzeczywistych kompetencji czy od uczciwości danej osoby czy partii, a coraz bardziej wynika z umiejętności prezentowania się w mediach. Tam, gdzie rządzący nie potrafią zaoferować swoim obywatelom pracę, odpowiedni poziom szkolnictwa, służby zdrowia czy bezpieczeństwa, tam oferują nowy rodzaj dóbr rynkowych, jakim stała się informacja. W tej dziedzinie nie zabraknie przecież nigdy „surowca”. Wydarzeń, o których można informować — zwłaszcza tych błahych i trzeciorzędnych - będzie zawsze bez liku. W konsekwencji informacja jest traktowana jak zwykły towar, który można sprzedać, na którym można zarobić i którym można zagłuszyć inne potrzeby człowieka. Głównym kryterium dla producentów informacji zamieszczanych w mediach nie jest obecnie waga danych spraw czy ich aspekt wychowawczy, ale możliwość zbytu. Przygotowuje się zatem takie serwisy informacyjne i tworzy takie filmy, czasopisma, książki czy wytwory kultury, które najłatwiej jest sprzedać. Nawet wtedy, gdy zawierają one treści banalne, promujące przemoc czy patologiczne wzorce postępowania.
Gwałtownemu rozwojowi środków komunikacji masowej towarzyszy obecnie dominacja nowego typu języka i form przekazu. Dotąd dominowała komunikacja oparta na słowie pisanym i mówionym. Obecnie obserwujemy przejście do języka ikonicznego, opartego nie na słowie, lecz na obrazie. Zjawisko to wpływa na człowieka, z zwłaszcza na jego sposób postrzegania i przeżywania siebie i świata. Wyobraźnia werbalna opiera się bowiem na fantazji i kreatywności człowieka, na opracowaniu intelektualnego obrazu rzeczywistości, która jest wcześniejsza od samego obrazu i która pozostaje niezależna od naszego sposobu postrzegania tejże rzeczywistości. Człowiek posługujący się głównie komunikacją werbalną jest świadomy, że w swojej wyobraźni usiłuje on odtwarzać określoną rzeczywistość. Tymczasem obecnie dominuje komunikacja oparta na transmisji obrazów, a nie słów i dlatego odbiorca ma wrażenie, że media umożliwiają mu bezpośredni kontakt z rzeczywistością.
Jedną z typowych cech współczesnej kultury jest też jej podatność na ideologie i fikcje. Najgroźniejsze dla młodego pokolenia są te ideologie i fikcje, które odnoszą się do procesu wychowania. Popatrzmy na najbardziej popularne, a jednocześnie najgroźniejsze z nich.
  • mit o spontanicznym rozwoju i samorealizacji. Mit ten opiera się na założeniu, że wychowanek jest wewnętrznie harmonijny i bezkonfliktowy, a w związku z tym potrafi się rozwinąć bez wysiłku i dyscypliny, bez pomocy wychowawczej i bez pracy nad sobą. Nikt z nas nie spotkał nigdy kogoś, kto w taki sposób stał się dojrzałym człowiekiem, ale mit trwa nadal.
  • mit o wychowaniu bez stresów. To mit podobnie absurdalny, co poprzedni. Wychowawcy powinni oczywiście zrobić wszystko, aby sami nie stali się źródłem niezawinionego stresu dla wychowanków. Kiedy jednak ci ostatni błądzą, wtedy potrzebują naturalnej informacji zwrotnej w postaci stresu i cierpienia. Mitem jest przekonanie, że bez doświadczenia bolesnych konsekwencji popełnianych błędów, można wyciągnąć wnioski i modyfikować błędne postępowanie. Czasem nawet dramatyczne cierpienia nie wystarczą, by ktoś przestał krzywdzić samego siebie i innych, co łatwo zauważyć w przypadku np. większości alkoholików czy narkomanów.
  • mit o neutralności światopoglądowej w wychowaniu. Absurdalność tego mitu jest oczywista. Światopogląd to przecież zespół przekonań na temat świata i człowieka, na temat hierarchii wartości i zasad moralnych, na temat kryteriów dojrzałości i sensu życia. Neutralność światopoglądowa w wychowaniu musiałaby oznaczać, że dany wychowawca traktuje jako równie dobry każdy rodzaj poglądów i postępowania ze strony wychowanka. Wtedy uczciwość, pracowitość i odpowiedzialność musiałaby być tak samo traktowana jak cynizm, przestępczość czy okrucieństwo. Za postulatem wychowania neutralnego światopoglądowo kryje się nie tyle naiwność, co cynizm. Chodzi bowiem o to, by - zasłaniając się sloganem neutralności - wyeliminować z systemów pedagogicznych wszystkie inne światopoglądy, poza własnym.
  • mit o wolności, demokracji i tolerancji jako najwyższych wartościach w wychowaniu. Te mity są obecnie równie popularne, co absurdalne. Wolność można przecież aż tak błędnie wykorzystywać, że się ją zupełnie straci. Demokratyczną większością głosu można podjąć zbrodnicze decyzje, a absolutyzowana tolerancja oznacza ostatecznie zakaz odróżniania dobra od zła. Jeżeli miłość, prawda i odpowiedzialność nie są wartościami najwyższymi, to wolność, demokracja i tolerancja prowadzą do samozniszczenia człowieka.
  • mit o subiektywizmie jako podstawie wychowania. Jest to mit niemniej groźny, co mity poprzednie. Jest rzeczą oczywistą, że każdy z nas w specyficzny dla siebie sposób interpretuje oraz przeżywa siebie i świat. Jest jednak rzeczą równie oczywistą, że im bardziej niedojrzały jest dany człowiek, tym bardziej niedojrzałe i zaburzone są jego subiektywne przekonania i przeżycia. Subiektywność może być aż tak bardzo patologiczna (np. w przypadku schizofrenii), że dany człowiek zupełnie straci kontakt z rzeczywistością. Ludzie psychicznie chorzy żyją w świecie subiektywnych przekonań, a ludzie dojrzali żyją w świecie obiektywnych faktów.

3. Wpływ współczesnej kultury na sytuację ludzi młodych

Kultura ponowoczesności prowadzi do poważnego kryzysu całego społeczeństwa, jednak w najbardziej negatywny sposób wpływa na sytuację rodziny, szkoły oraz na sytuację młodego pokolenia. Nigdy jeszcze w historii nie mieliśmy wśród dzieci i nastolatków tylu uzależnionych od alkoholu, nikotyny i narkotyku, tylu chorych psychicznie i przestępców, tylu samobójców i ludzi niezdolnych do tego, by kochać i pracować.
Głównym źródłem kryzysu młodego pokolenia jest uleganie najgroźniejszemu mitowi współczesnej kultury, a mianowicie mitowi o istnieniu łatwego szczęścia, czyli szczęścia osiągniętego bez wysiłku, bez czujności i dyscypliny, bez współpracy z Bogiem, bez zasad moralnych, bez miłości i prawdy. W świetle empirycznych faktów obietnica tego typu łatwego szczęścia jest oczywistą utopią. Ale właśnie dlatego jest to najgroźniejsza pułapka, jaką człowiek może zastawić na samego siebie lub w jaką może być wciągnięty przez innych ludzi. Dla ludzi niedojrzałych i nieszczęśliwych najbardziej kuszące są bowiem miłe iluzje i kuszące fikcje.
Uleganie iluzji łatwego szczęścia to powtarzanie dramatu grzechu pierworodnego. Pierwsi ludzie uwierzyli, że własną mądrością odróżnią to, co ich rozwija, od tego, co ich krzywdzi i że poradzą sobie z życiem bez Boga, a nawet wbrew Bogu. Zdecydowali, że jeśli będą się w tej sprawie z kimś konsultować, to na pewno nie z Bogiem, ale z jakimś „syczącym” głosem z zupełnie innego drzewa, niż rajskie drzewo odróżniania dobra i zła. Uwierzyli, że jeśli przekroczą Boże przykazania, to sami staną się „bogami”. Oto pułapka łatwego szczęścia w postaci najbardziej radykalnej i pierwotnej. Obecnie takie syczące głosy ludzie młodzi mogą spotkać w wielu programach telewizyjnych i radiowych, w czasopismach i Internecie, w wypowiedziach naiwnych czy cynicznych „autorytetów”.
Istnieje wiele przejawów podążania za iluzją łatwego szczęścia. Przykładem jest szukanie łatwych pieniędzy, np. poprzez korupcję, kradzież, sprzedawanie własnego ciała i sumienia (np. prostytucja). Inny przykład to szukanie łatwej kariery w oparciu o znajomości, łapówki i rezygnację z podstawowych zasad moralnych. Kolejny przykład to współżycie oderwane od miłości i odpowiedzialności. Mimo, że znaczna część tego typu zachowań prowadzi do przemocy i przestępstw (np. gwałt, molestowanie seksualne), a nawet śmierci (choroba AIDS, aborcja), to mit o rozrywkowym sensie ludzkiej seksualności trwa nadal. Z mitem tym wiążą się mity o łatwym „bezpieczeństwie”, np. wiara, że antykoncepcja zapewni „bezpieczny” seks, alkohol czy narkotyk zagwarantuje miłe samopoczucie, a polisa na życie zapewni szczęśliwą starość.
Częstym przejawem szukania łatwego szczęścia jest łatwe „usprawiedliwianie” własnych błędów. Typowe strategie w tym względzie to twierdzenie, że nie przekroczyłem prawa, że inni też postępują podobnie czy że moje słabości są „wrodzone”. Doszliśmy już do tego, że niektórzy politycy, dziennikarze, a nawet wychowawcy tworzą cyniczny język, w którym wszystko jest dobre, tylko „inaczej”: kłamstwo to prawda inaczej, zniewolenie to wolność inaczej, zabijanie to ochrona życia inaczej, a kradzież to uczciwość inaczej.
Uleganie iluzji łatwego szczęścia prowadzi do sytuacji, w której najważniejszą zasadą staje się szukanie doraźnej przyjemności. W ten sposób postępowanie typowe dla niemowląt, małych dzieci czy ludzi skrajnie niedojrzałych, staje się „ideałem” i miarą „postępowości”. Dzieje się tak mimo oczywistego faktu, że kierowanie się doraźną przyjemnością jest najkrótszą drogą do uzależnień, przestępstw i dramatycznych krzywd, wyrządzanych sobie i innym ludziom.
Podstawowym źródłem mitu o istnieniu łatwego szczęścia jest naiwność i słabość z jednej, a cynizm i manipulacja z drugiej strony. W każdych czasach ludzie marzyli o łatwym szczęściu i część z nich ulegała iluzji, że takie szczęście naprawdę na tej ziemi istnieje. Symbolem tego typu ludzi naiwnych i niedojrzałych jest syn marnotrawny z ewangelicznej przypowieści, który krzywdzi samego siebie, gdyż opuszcza kochającego ojca i wierzy, że sam ma lepszy, bo łatwiejszy pomysł na osiągnięcie szczęścia. Równie naiwni okazują się rodzice, którzy starają się kochać swoje dzieci, ale nie stawiają im wystarczająco jasnych i stanowczych wymagań. Wielu z tych rodziców to ostatnie pokolenie tych, którzy słuchali swoich rodziców i pierwsze pokolenie tych, którzy słuchają swoich dzieci. Przegrywają na tym obie strony.
Iluzja łatwego szczęścia stała się wręcz ideologicznym sztandarem dominującej obecnie kultury. Liczni pedagodzy i psycholodzy — a zatem ci, którzy z definicji powinni uczyć realizmu i zdrowego rozsądku - zachęcają do tak zwanego „pozytywnego” myślenia (czyli do myślenia selektywnego i magicznego, zamiast realistycznego) oraz do tak zwanego „pozytywnego” obrazu samego siebie (zamiast obrazu prawdziwego). Ci sami ludzie obiecują, że pomogą swoim wychowankom w osiągnięciu lepszego samopoczucia bez mobilizowania ich do zmiany tych zachowań, poprzez które wyrządzają krzywdę sobie i innym ludziom.
Najważniejszym źródłem mitu o łatwym szczęściu nie jest jednak ludzka naiwność czy słabość, lecz cynizm określonych środowisk. Motywem działania tych środowisk jest chęć zdobycia władzy i łatwego zysku. Ludzie cyniczni wiedzą, że najłatwiej rządzić tymi, którzy są naiwni, uzależnieni i nieszczęśliwi. Z tego właśnie względu cyniczni politycy obiecują w kampaniach przedwyborczych, że zapewnią wszystkim łatwe szczęście i że dadzą im pełną „wolność” w życiu osobistym, rodzinnym i obyczajowym, łącznie z „wolnością” zabijania własnych dzieci czy własnych rodziców — staruszków. Zatem drugą — obok syna marnotrawnego — ikoną współczesnego człowieka jest biblijny Józef egipski, sprzedany do niewoli przez własnych braci, którzy zazdrościli mu jego aspiracji, a jednocześnie chcieli na nim zarobić.
Nieuchronną konsekwencją podążania za iluzją łatwego szczęścia jest ucieczka od prawdy i od miłości. Prawda ukazuje bowiem fakt, że na tej ziemi łatwe jest tylko nieszczęście, a mądra i wierna miłość stawia twarde wymagania. Taka miłość jest nie tylko szczytem dobroci, ale też szczytem mądrości i roztropności. Zamiast miłości, której uczy nas Chrystus, naiwny człowiek proponuje sobie karykaturę miłości, np. tak zwane „wolne” związki. Tymczasem „wolne” związki nie istnieją, podobnie jak nie istnieje sucha woda czy kwadratowe koło. To wewnętrznie sprzeczne wyrażenie oznacza w rzeczywistości związki niewierne, nietrwałe i niepłodne. Nic zatem dziwnego, że kultura, a raczej anty-kultura doraźnej przyjemności i łatwego szczęścia prowadzi do cywilizacji naiwności, egoizmu i śmierci.
4. Wprowadzanie młodych w kulturę Ewangelii
Skutecznym lekarstwem na toksyczną kulturę jest nowa ewangelizacja, czyli przyprowadzanie młodych do Chrystusa oraz wprowadzanie ich w kulturę prawdy i miłości. Aby było to możliwe, wychowawcy powinni spełniać następujące warunki:
  • realistyczne rozumienie wychowanka. Być człowiekiem to być kimś wielkim i jednocześnie kimś zagrożonym. Wychowanek jest wielki, gdyż może nauczyć się myśleć i kochać. Z drugiej strony jest kimś jedynym na tej ziemi, kto jest zagrożony nie tylko przez naiwnych czy cynicznych ludzi, ale kto potrafi skrzywdzić samego siebie (np. doprowadzić się do śmiertelnych uzależnień czy samobójstwa). Tego nie czyni żadne zwierzę. W związku z tym wychowawca-realista rozumie, że czasami musi chronić wychowanka przed nim samym oraz kochać go nawet wtedy, gdy wychowanek nie potrafi już kochać samego siebie i gdy staje się obojętny na własny los.
  • realistyczne rozumienie poszczególnych sfer wychowanka. Odpowiedzialny wychowawca rozumie, że wychowanek to nie tylko ciało, emocje i subiektywne przekonania, ale to również sfera moralna, duchowa, religijna i społeczna, a także sfera wartości i wolności. Ponadto wychowawca zdaje sobie sprawę z typowych zagrożeń oraz z kryteriów dojrzałości w każdej z tych sfer. Dla przykładu rozumie, że wychowanek może stać się niewolnikiem lub wrogiem własnego ciała, a dojrzałość polega na trosce o zdrowie po to, by za pomocą ciała wyrażać miłość poprzez fizyczną obecność, mądrą pracowitość i roztropną czułość. Podobnie rozumie, że wychowanek może tak błędnie posługiwać się swoja zdolnością myślenia, że zacznie oszukiwać samego siebie, a dojrzałość polega na obserwowaniu faktycznych uwarunkowań ludzkiego życia i na odwadze wyciągania wniosków z tych obserwacji.
  • realistyczne rozumienie celów wychowania. Wychowawca chrześcijański zdaje sobie sprawę z tego, że głównym celem wychowania nie jest osiągnięcie sprawności fizycznej czy kompetencji zawodowych, gdyż zdrowy przestępca albo nieuczciwy -chociaż wykształcony - fachowiec nie jest chlubą w żadnym systemie pedagogicznym. Najważniejszym celem formacji jest uczyć wychowanka realistycznie myśleć i dojrzale kochać. Kto nie umie myśleć, a stara się kochać, będzie naiwny i bezradny. Ten z kolei, kto potrafi precyzyjnie i logicznie myśleć, ale nie chce kochać, stanie się okrutny i cyniczny.
  • realistyczne rozumienie metod wychowawczych. Wychowawca-realista rozumie, że w procesie wychowaniu nie można obdarzać wychowanka wolnością, do której jeszcze nie dorósł, czy zaufaniem, które nie ma podstaw w jego dotychczasowym postępowaniu. Realizm wychowawczy to świadomość, że wychowanie nie jest możliwe bez stawiania wymagań, bez regulaminu i dyscypliny, bez klasówek i sankcji proporcjonalnych do błędów popełnianych przez wychowanka. Odpowiedzialnie wychowywać to kochać i wymagać.
  • wychowawcza mentalność zwycięzcy. Chrześcijański wychowawca ma odwagę proponować wychowankowi wyłącznie optymalną drogę życia, czyli drogę mniej uczęszczaną, drogę świętości i radości. Wychowawca-realista ma świadomość, że proponując wychowankowi drogę średnią, czy postępowanie zgodne z tym, co czyni tak zwana większość, będzie wychowywał ludzi miernych. Wymagając niewiele, nie osiągniemy w wychowaniu niczego; wymagając dużo, mamy szansę osiągnąć niemal wszystko.
Zakończenie
Dla dominującej obecnie - niskiej kultury, słowo „powołanie” jest znakiem sprzeciwu, gdyż wiąże się z dorastaniem do miłości i wierności, wymaga szukania prawdy o Bogu i człowieku oraz podejmowania decyzji na całe życie. Tylko kultura Ewangelii, kultura prawdy i miłości, czyli prawdziwej miłości, może skutecznie chronić życie i nadzieję młodych ludzi. Oczywiście nie jest łatwo prezentować tę właśnie kulturę młodemu pokoleniu, dotkniętemu anty-kulturą egoizmu i śmierci. Trzeba posługiwać się metodą Ewangelii, która polega na tym, by najpierw czynić dobro w odniesieniu do dzieci i młodzieży w radosnej wierności własnemu powołaniu. Naszym zadaniem jest zatem najpierw modlić się, kochać i milczeć. Nie zrażajmy się brakiem natychmiastowej odpowiedzi ze strony wychowanków, gdyż „dzisiejsze cierpienie przygotowuje jutrzejszą radość” (Clive S. Lewis). Współcześni młodzi ludzie nie różnią się w swoim potencjale i aspiracjach od ich rówieśników z poprzednich pokoleń. Są jednak z pewnością bardziej zagrożeni od wewnątrz i z zewnątrz. Potrzebują większej pomocy wychowawczej, żeby mogli zafascynować się Bożą miłością i prawdą.
W tej sytuacji formacja chrześcijańska powinna obejmować następujące elementy: przyprowadzanie młodych do Chrystusa i wyjaśnianie prawd Ewangelii (doświadczenie Chrystusa), włączanie młodych w kościelne ruchy i grupy formacyjne (doświadczenie wspólnoty wierzących) oraz angażowanie młodych w życie parafii i Kościoła lokalnego, a zwłaszcza w troskę o dzieci i młodzież, o starszych i chorych (aktywna miłość bliźniego). Dzięki tym trzem fazom formacji młodzi ludzie mają szansę odkryć w Kościele, że ich istnienie to dar otrzymany, który z natury dąży do tego, by stać się darem ofiarowanym.
Innym kluczem programu formacyjnego dla współczesnej młodzieży mogą być słowa i gesty Jezusa z Ostatniej Wieczerzy: wziął, pobłogosławił, połamał, rozdał. Te słowa opisują zasady wychowującej miłości Boga do człowieka, do których powinniśmy się odwoływać w wychowaniu opartym na logice Ewangelii. Zadaniem chrześcijańskich wychowawców jest najpierw pomaganie chłopcom i dziewczętom, by poczuli się od zawsze i na zawsze wzięci z miłością przez Boga. Zadanie drugie, to pomaganie im, by czuli się nieustannie błogosławieni, czyli by z naszą pomocą codziennie doświadczali obecności Boga i fantazji Jego miłości. Zadanie trzecie to pomaganie młodym, by z pomocą Boga i wspólnoty wierzących połamali w sobie wszystko to, co ich oddala od Powołującego i od powołania, co im przeszkadza szukać prawdy i dojrzale kochać. Wreszcie zadanie czwarte to pomaganie młodym, by stawali się bezinteresownym darem dla innych. Miłość to bowiem jedyna droga, która prowadzi do trwałej radości oraz do wiernej realizacji powołania, czyli Bożego marzenia o każdym z nas.